BHP ratuje życie albo o popcornie filmowym

W ramach oczekiwania na Avengersów i Solo, poszliśmy do kina na dwa inne filmy. Jednocześnie przeprowadziliśmy pewien eksperyment, bo oba oglądaliśmy wieczorem, po ciężkim tygodniu pracy. Oba filmy były podobne – oznaczone przez Multikino jako familijne, ze średnimi recenzjami, każdy jakoś zahaczający o gry komputerowe (i jak się okazało w obu gra Hannah John-Kamen). Co  z tego wyszło?

Czytaj dalej

Okoye, my queen.

To nie będzie recenzja Czarnej Pantery, bo na nią trochę za późno. I na pewno już czytaliście/widzieliście/słuchaliście co najmniej kilka. W skrócie, mimo pewnych problemów, film jest ciekawy i należy go zobaczyć. Najlepiej w kinie, bo jest też kolorowy i ładny. Nie zgadzam się co prawda, ze stwierdzeniem, że to film szpiegowski a la Bond. To jest klasyczna disneyowska baśń.

Ale chciałam napisać kilka słów o Okoye, czyli tej najbardziej superbohaterskiej i najbardziej kopiącej tyłki postaci filmu. I w sumie chyba najciekawszej kobiecej bohaterce MCU. Będą spoilery, bo inaczej się nie da, więc czujcie się ostrzeżeni.

Czytaj dalej