pisanie

O tym, że wcale nie muszę być Newtonem

No i może gdybym nie miała na głowie nic poza odkryciem grawitacji, może by mi się udało. Ale muszę jeszcze dopilnować by mieć czyste skarpetki na zmianę i zakupów na najbliższe dni. Przydałoby się też utrzymać mieszkanie na jakimś poziomie czystości. O stresie związanym z wirusem nawet nie wspominam.

Być może sir Isaac na stres reagował wzrostem produktywności. Ja reaguję przemożną chęcią zwinięcia się w kulkę i zapadnięcia w sen. A zamiast pełnego idei umysłu mam kawałek waty, dla którego wymyślenie obiadu to już szczyt kreatywności.

Powoli robi się lepiej, ale dzięki wszystkim Alpaka wydłużyła okres nadsyłania im opowiadań. Bo w zeszłym tygodniu nie miałam głowy ani do pisania ani do redakcji. Mogłam tylko grać w Assassin’s Creed Rogue.

I to jest w porządku. Nie dajmy sobie wmówić, że skoro już dostajemy więcej czasu koniecznie musimy spędzić go produktywnie. Tak, Szekspir napisał Króla Leara, a Newton odkrył grawitację podczas kwarantanny. Ale pewnie kilku innych cierpiało na totalny blok twórczy i mogli tylko grać w pokera z domownikami. Albo patrzeć przez okno na wijące gniazdo sroki. I to też jest w porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *