czytanie

O dziewczynie bez okularów i złodzieju biżuterii

Kolacja z Tiffanym Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to powieściowy odpowiednik komedii romantycznej. Czyta się szybko i lekko, w sam raz na wakacje, na podróż, albo jako przerywnik między dłuższymi pozycjami. Ale też bardzo wiernie podąża za wyznacznikami gatunku, więc jeśli ktoś ich nie lubi, nie polubi też tej książki. Osoby lubiące trop „on porządny, ona chodzący chaos” też będą zadowolone.

Najmocniejszą stroną powieści są bohaterowie. Polubiłam główną bohaterkę, Natalia jest sympatyczna, wygadana i w sumie porządna z niej osoba, więc nawet głupie zachowania mogłam jej wybaczyć. Gdyby jeszcze udała się do optyka i zakupiła dopasowane okulary! Przyznam, że chwilami ta sprawa budziła we mnie więcej emocji niż główny wątek.

A Maciej okazał się rzadkim okazem bohatera, który nie jest dupkowaty. I ma całkiem niestandardową historię jak na bohatera romansu. Trochę z niego samiec alfa, ale bohaterkę traktował z szacunkiem. Brakowało mi trochę rozwinięcia tej postaci. Niby jesteśmy w jego głowie, bo Maciej jest współnarratorem, ale nie widzimy zbyt wiele.

Brakowało mi trochę napięcia. To romans, więc wiemy jak się skończy (to nie jest wada!), brakowało mi więcej konfliktu i akcji w środku. Bohaterowie dość bezboleśnie przechodzą do porządku dziennego nad największą przeszkodą w ich związku. Maciek chwilami próbuje odgrywać klasycznego zazdrośnika, ale szybko mu przechodzi. No i chętnie poczytałabym więcej o kalabryjskiej mafii i złodziejach biżuterii. Ale w tak krótkiej powieści nie było miejsca na rozwijanie wątków.

Kolacja z Tiffanym była miłą, krótką odskocznią od tego co zazwyczaj czytam i doskonałą lekturą na bardzo upalne dni. Tylko trzeba pamiętać, że to romans, nie heist novel.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *