czytanie

O smokach, morderstwie i upadłych aniołach

Macie czasami tak, że bez przygotowania skaczecie czytelniczo na główkę? Zaczynacie czytać serię od połowy, bo opis siódmego tomu brzmiał super, a nie chce się Wam najpierw nadrabiać poprzednich sześciu? Albo gdzieś przypadkiem usłyszeliście wywiad z autorem i brzmiał super, ale nie macie czasu czy chęci by nadrobić wszystkie dzieła, więc bierzecie się za te najbardziej polecane? Ja tak mam z Aliette de Bodard (i wieloma innymi autorami, którzy pojawili się w podcaście Writing excuses).

Of dragons, feasts and murders Aliette de Bodard to nowela (używam tego słowa w anglojęzycznym znaczeniu- dzieło literackie, które jest  krótsze od powieści, ale dłuższe od opowiadania), rozgrywająca się w świecie, którego nie znam. Jest częścią trylogii Dominion of the fallen. Uznałam, że zanim zabiorę się za trylogię, najpierw przeczytam coś krótszego. Wcześniej czytałam tylko opowiadanie opublikowane przez Tor.com Lullaby for a lost world, które było piękne, nastrojowe i nieco frustrujące.

Aliette de Bodard ma piękny styl, każde zdanie czytałam się z przyjemnością. To proza, która ociera się o lirykę, ale nadal jest zrozumiała i bez zbędnych ozdobników. Podobało mi się, że zostałam wrzucona do świata bez tony wyjaśnień, a informacje pojawiały się gdy były potrzebne. Zamiast ekspozycji mamy detale budujące świat- sznury pieniędzy, czerwone koperty, hafty na szatach. To jaką herbatę piją bohaterowie jest częścią ich charakterystyki! Mimo tego nie czułam się zagubiona ani przytłoczona.

Nowela ma w sobie dużo politycznych intryg, których niuanse pewnie trochę przeleciały mi nad głową, bo nie znam głównej trylogii. Ale to wraz z opisami zaniedbanego pałacu dawało cudownie duszną gotycką atmosferę, gdzie nie wiadomo komu można zaufać i gdzie czai się zagrożenie. Autorka dorzuciła do tego dyskusje na temat sprawiedliwości i traktowaniu poddanych (które są tym ciekawsze, że dyskutanci mają realny wpływ na system społeczny). 

O ile nie miałam problemów z wejściem w świat, o tyle z poznaniem bohaterów już tak. Do tej pory nie wiem na ile mordercze zapędy Asmodeusa są faktem, a na ile projekcją otaczających go osób (Thuan jest w stanie bardzo wiele wytłumaczyć zachciankami swego męża). Tak, Asmodeus to upadły anioł i nie ma najlepszego charakteru, ale to członkowie cesarskiego dworu uznają, że odpowiednim prezentem będzie niewolnik do zatorturowania. Te same osoby uważają, że Thuan jest naiwny i nieszkodliwy, chociaż to nieprawda, więc trochę w tę demoniczność Asmodeusza nie wierzę. Żałowałam, że nie poznajemy lepiej rodziny Thuana, zwłaszcza morderczej babci.

Jeśli lubicie niebanalną fantastykę, to serdecznie polecam. Ja się na pewno zabiorę za Dominion of the fallen, bo opisy brzmią intrygująco, a już wiem, że styl Autorki mi bardzo pasuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *