pisanie

O tym skąd biorę pomysły

Skąd Państwo czerpią inspirację to podobno ulubione pytanie wszystkich pisarzy (niektórzy mają na nie bardzo kreatywne odpowiedzi). Za namową JK Radosz przez tydzień prowadziłam dzienniczek inspiracji, zapisując każdą inspirującą rzecz, która mnie spotkała. I czego się dowiedziałam?

1. Że albo inspiracja rzuca się na mnie z każdej strony albo znika. Mam takie dni, w których zapisałam kilka rzeczy, ale są też zupełnie puste. Wszystko zależy od mojego zapracowania i nastroju (jest taki złoty środek, kiedy jestem bardzo zajęta, ale mój mózg ma jeszcze wolne moce przerobowe i zużywa je na inspirowanie się).

2. Inspirację łapię każdym zmysłem, poza dotykiem. Na mojej liście są piosenki, zdanie ze służbowego maila, pogoda, zapach perfum, nawet wydarzenie. Ale nie ma ani jednej pozycji związanej z dotykiem. Co ciekawe, ja zawsze widzę inspirowane sceny, nawet jeśli inspiracji dostarcza inny zmysł. Kiedy wbiłam sobie w stopę szklaną drzazgę, oczyma duszy widziałam bohaterkę, która szarpie się z podwiązką by móc zdjąć zakrwawioną pończochę.

3. Oddzielnym źródłem inspiracji są rzeczy stworzone przez innych autorów. Nie mam na myśli plagiatu, tylko wyjście od tego samego pomysłu i stworzenie czegoś swojego. Jedna z autorek, które obserwuję na YT opisywała swój pomysł na powieść w odcinkach. Rzecz miała być o trzech damach dworu, których księżniczka powoli zamienia się w złoty posąg. Pomysł na bohaterkę, która pod wpływem klątwy powoli zmienia się w złoty posąg wydaje mi się bardzo intrygujący. 

4. Części inspiracji nie da pasuje do niczego, nad czym obecnie pracuję. Czasami są to pomysły na fajne sceny albo rozwiązania fabularne, ale na razie nie mam dla nich miejsca. Ale wiem, że mogę je kiedyś wykorzystać, skrupulatnie notuję. Bo nigdy nie wiadomo kiedy scena z morderczą zieloną sukienką znajdzie swoje miejsce.

5. Inspiracja daje mi co najwyżej fragmenty, nigdy całych historii. A te cały czas ewoluują. Pierwsza wersja zawsze ma dziury w fabule albo nie do końca trafione pomysły, postaci jeszcze nie mają charakteru, albo zupełnie inne relacje. Ale te fragmenty są bardzo ważne, bo dają początek wszystkiemu i zawsze zostają w tekście. Jak uratować kotka zaczęło się od sceny poniżej, która miała swój początek w Eowinie zabijającej króla Nazguli (w bonusie macie nieco historii powstawania opowiadania).

A jak to wygląda u Was? Też macie takie skoki inspiracji, czy to raczej stały strumień? Macie jakieś stałe, o których wiecie że na pewno zainspirują? Rytuały wyzwalające kreatywność?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *