pisanie

O tym, że NaNoWriMo w tym roku było inne

Długo zastanawiałam się jak napisać o tegorocznym Nano. I  czy w ogóle coś pisać, bo ciekawych wpisów o Nano jest wiele (linki do moich ulubionych na końcu). Ale to Nano pod pewnymi względami było dla mnie wyjątkowe.

Myślałam, że jako stara wyjadaczka mam już opracowany plan działania, zestaw narzędzi i w ogóle same old same old. A jednak w 2020 zaskoczyłam samą siebie. Być może dlatego, że pisałam projekt, który zaczęłam w 2016, a nie coś nowego. Nie musiałam wymyślać zrębów fabuły, za to musiałam je wypełnić. Ale co się właściwie zmieniło?

Chyba pierwszy raz tak regularnie i często brałam udział w sprintach z innymi ludźmi. Przez Discorda, więc z dźwiękiem. I to regularne pisanie z innymi, dodawanie sobie otuchy dawało mi potężnego motywacyjnego kopa. A nawet jeśli zamiast pisać gadałyśmy, to też nie był czas stracony.

W poprzednich latach strona 4thewords była sprawdzonym sposobem na wyrobienie dziennej normy. W tym roku skorzystałam z niej może dwa razy, a rezultaty były gorsze niz kiedy pisałam w Google docs. 4thewords się nie zmieniło, mój sposób pisania tak. Zmieniła mi się ogniskowa, chciałam przede wszystkim skończyć projekt, więc pisałam tylko sceny, które miały dla mnie znaczenie. W poprzednich latach też mi zależało, ale jeśli danego dnia nie miałam sił albo ochoty mierzyć się z trudną sceną, wyrabiałam dzienną normę pisząc uroczą scenkę obyczajową. W tym roku pisałam tylko fabułę właściwą.

Wcześniej albo nie robiłam w październiku nic, albo robiłam tylko podstawowe rzeczy – spisywałam plan, wymyślałam bohaterom imiona, robiłam board na Pintereście 😉 . W tym roku na zaproszenie nieocenionej Lill wzięłam udział w Pinktoberze (rezultaty można przeczytać na Wattapadzie TU). Pisanie krótkich opowieści w moim świecie pomogło mi ustalić kilka rzeczy w fabule, wczuć się w klimat, nawet wybrać muzykę do pisania.

Czy wygrałam Nano? Wygrałam. A czy skończyłam projekt? Nie, bo umiem napisać pięćdziesiąt tysięcy słów w miesiąc, ale siedemdziesiąt pięć to dla mnie za dużo. Mam zamiar go skończyć jeszcze w tym roku (skończyć pierwszy szkic i może wreszcie wymyślić mu tytuł). 

Obiecane linki:

Agnieszka Żak

Gryzipiórka na emigracji

Powieściologia

2 komentarze

  • Iwona

    O łał! Jestem tu 😀 Wielkie dzięki!
    To się nazywa reguralne czytanie blogów w czasie świat i ogarniania własnego podwórka.

    Ja się z kolei czuje fatalnie, bo w połowie grudnia przestałam używać 4thewords i ogólnie nie idzie mi pisanie. Może styczeń?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *