czytanie

O tym, że opowiadania świąteczne są trudne

W ramach łapania atmosfery świątecznej (w tym roku Boże Narodzenie jest specyficzne, więc robię co mogę), przeczytałam dwie antologie świątecznych opowiadań polskich autorów. I było to ciekawe doświadczenie.

Niegrzeczne święta są antologią opowiadań bożonarodzeniowo-noworocznych z pieprzykiem. Wigilijne opowieści to zbiór opowiadań obyczajowych, w których ważną rolę odgrywają potrawy świąteczne (z jakiegoś powodu spis treści zawiera tylko nazwy potraw, więc to w sumie książka kucharska z podczepionymi opowiadaniami?).

Moim zdaniem, obie antologie są bardzo nierówne. Po części to chyba wina tematu, mam wrażenie, że niektórych autorów przydusiła konwencja. Nostalgia, rodzina, dobro, charakterystyczne świąteczne rekwizyty, duchowość, samotność, komercjalizacja…. Niektórzy próbowali to wszystko upchnąć w jednej historii i czułam się jak na karuzeli. Dużo przyjemniej czytało mi się opowiadania, w których autorzy skupili się na jednym motywie.

Z nieznanych mi powodów większość autorów z Niegrzecznych świąt uznała, że nie może być za słodko i ich bohaterowie muszą mierzyć się z poważnymi problemami (mobbing w pracy, śmierć/choroba kogoś bliskiego, rozpad związku). Trochę zdziwił mnie ten natłok nieszczęść w zbiorze świątecznych opowiadań z pieprzykiem. Czy chodziło o „uszlachetnienie” romansowych fabuł cierpieniem? Przyznam, że nie jestem fanką tego zabiegu. Najbardziej podobały mi się opowiadania Meg Adams i Emilii Szelest, Katarzyny Bereniki Miszczuk i Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Świąteczne, pieprzne, trzymające w napięciu.

W Wigilijnych opowieściach najciekawsze były opowiadania autorów, którzy na codzień nie piszą obyczajów. Poza tym, antologia jest równiejsza pod względem poziomu, tylko pierwsze opowiadanie bardzo odstaje, więc nie zniechęcajcie się! W tej antologii wielu autorów postawiło na wysokie C – jeśli bogacz zgubi prezent, dostanie go uboga dziewczynka z niepełnosprawnością, jeśli ktoś zdecyduje się przygarnąć na kolację wędrowca to okaże się on aniołem, jeśli w opowiadaniu jest nastolatek to w dzieciństwie ciężko chorował. Trochę brakowało mi takich zwyczajnych historii, które nie próbują na mnie wymusić wzruszenia. Najbardziej podobały mi się opowiadania Mileny Wójtowicz, Aleka Rogozińskiego, Jagny Kaczanowskiej. Wszelki duch Martyny Raduchowskiej za bardzo przypominał mi instrukcję jak urządzić słowiańską Wigilię, ale miło było znowu spotkać się z Idą.

Czy udało mi się złapać atmosferę świąteczną po przeczytaniu tych dwóch antologii? Nie do końca. Ale mam kilka opowiadań, które zostaną ze mną na dłużej. I kilka nowych autorek, których twórczość mam zamiar zbadać. Więc uznaję eksperyment za udany.

PS. Wydawnictwo Kobiece ogłosiło walentynkową antologię Niegrzeczna miłość, w której ma być opowiadanie Michała Gołkowskiego. Jestem bardzo ciekawa jak mu poszło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *