Monty’ego wielka podróż po Europie

Kontynuując trend recenzji pozytywnych, mam dziś dla Was The Gentleman’s Guide to Vice and Virtue Mackenzi Lee. I jest to mili Państwo historyczna powieść dla młodzieży, opowiadająca o Wielkiej Podróży po Europie pewnego angielskiego panicza. Historyczne powieści młodzieżowe to trudny temat. Do tej pory trafiłam tylko na jedną, Moja lady Jane, która okazała się niestrawna. Zabrałam ją na urlop jako lekturę plażową i nie zmogłam. Na szczęście, z The Gentleman’s Guide to Vice and Virtue mam dużo lepsze doświadczenia, chociaż książka mocno mnie zaskoczyła.

Ponieważ powieści po polsku nie wydano i chyba nie ma takich planów, pozwolę sobie trochę pospoilować w tekście. Ale bez zdradzania większości pikantnych szczegółów!

Zacznijmy od tego, że opis powieści nie kłamie, ale nie mówi też całej prawdy. Tak, nasz główny bohater wraz ze swoim najlepszym przyjacielem/obiektem westchnień i młodszą siostrą wybierają się w podróż po Europie. Wyprawa pełna jest niebezpieczeństw, zwrotów akcji, barwnych postaci i bardzo kojarzyła mi się z powieściami i filmami awanturniczymi. Pogonie, bandyci, zaginione skarby, piraci! Jeśli nie przepadacie za takimi historiami, w których trzeba czasami zawiesić niewiarę, a prawdopodobieństwo czasami kuleje, to The Gentleman’s Guide to Vice and Virtue Wam się nie spodoba. Ja bardzo lubię, więc nie bardzo mogłam się oderwać od lektury. A jeszcze na końcu Autorka zamieściła informacje o tle historycznym.

Chyba najbardziej podobała mi się przemiana głównego bohatera. Monty na początku jest rozpuszczonym paniczem, nie widzącym nic poza czubkiem własnego nosa. Ma na to swoje zaślepienie pewne usprawiedliwienie, ale nadal, to nie jest sympatyczny bohater. W czasie Wielkie Podróży po Europie Monty zostaje zmuszony do zauważenia czegoś więcej niż własne problemy oraz do zrozumienia, że biorąc pod uwagę pozycję w świecie, jest szczęściarzem (co nie oznacza, że ma się zamknąć i nie marudzić bo inni mają gorzej. Ale że jednak powinien widzieć trochę więcej niż do tej pory). Żeby za bardzo nie spoilować- Monty na początku ni w ząb nie rozumie czemu jego siostra Felicity, która tak strasznie chciała się uczyć, nie jest zachwycona wyjazdem do finishing school w Marsylii. Dopiero potem łapie (no dobrze, Felicity mu to wykrzykuje w twarz. Nie, Monty tytanem intelektu nie jest.), że to nie prawdziwa edukacja, tylko ćwiczenie społecznych umiejętności, a Felicity pragnie prawdziwej wiedzy, z której będzie mogła skorzystać. Felicity zresztą będzie bohaterką drugiego tomu dylogii. I powiem Wam, że nie mogę się doczekać.

Podobnie jest z uczuciami. Monty musi dojrzeć, a ja kibicowałam mu na każdej stronie. Bo to jest bohater, który się stara. Ma chwile zwątpienia, czasami sobie nie radzi, ale  jak on się stara. I mniej więcej w połowie powieści odkryłam, że zamiast lekkiego zniecierpliwienia czuję do postaci morze sympatii. I serdecznie mu współczuję. Książka porusza kilka bardzo trudnych tematów i robi to w taki sposób, że przemawia do współczesnego czytelnika i jest zgodna z historią.  Ale jeśli ktoś nie lubi czytać o mężczyznach zakochanych w innych mężczyznach, to powinien książkę omijać szerokim łukiem. Autorka nie owija w bawełnę i nie da się udawać, że Monty i Percy się tylko przyjaźnią. Podobnie, jeśli ktoś bardzo nie lubi naginania historii, może się w trakcie lektury zirytować (Autorka, zdaje się, zamordowała dość ważną postać historyczną).

Bardzo mi się podobało, że zarówno Percy jak i Felicity są równie dobrze opisanymi i kto wie czy nie ciekawszymi postaciami. Ponieważ to Monty jest narratorem, o Percym przeczytamy zdecydowanie więcej (w końcu kto poświęcałby dużo uwagi młodszej siostrze). Najpierw widzimy go jako obiekt westchnień i wiernego towarzysza, z czasem staje się coraz bardziej osobą, z poglądami i planami. I trudno chłopaka nie polubić ani nie być pod wrażeniem jego hartu ducha.

Bardzo się cieszę, że ją przeczytałam. Opis obiecywał mi mnóstwo dobrej zabawy i to dostałam. Ale przy tym dostałam powieść o wiele głębszą i ciekawszą niż mi obiecano. I bardzo dobrze napisaną, zarówno jeśli chodzi o narrację (Monty jest naprawdę świetnym gawędziarzem), jak i pisarsko. Co bardzo mnie cieszy, bo Mackenzi Lee ma napisać dla Marvela powieść o Lokim. I mam wielką nadzieję, że któreś wydawnictwo zdecyduje się wydać The Gentleman’s Guide to Vice and Virtue w Polsce. Zasługujemy na takie książki!

 

Dane techniczne:

Autor: Mackenzi Lee

Tytuł: The Gentleman’s Guide to Vice and Virtue

Wydawca:

Format: papier

  • You had me at „gay romance” ^^

    • I mogę Ci ją pożyczyć ^^.

      • W lengłidżu? ^^
        To może na czwartkowej kawie? Co prawda nie skończyłam jeszcze „Daughter of a Burning City” ale powoli brnę 😛

        • Indeed, szanse na przetłumaczenie tego na polski są dość nikłe, mam wrażenie. I nie ma sprawy, możesz trzymać DBC jak długo chcesz, nie tęsknię za nią szczególnie ;).