Zmiennoskóra to zarazem bardzo klasyczne i nietypowe urban fantasy. Przy okazji pierwszy tom serii, którą polskie wydawnictwo porzuciło, dzieląc los Greywalker Kat Richardson i serii o Vicky Nelson Tanyi Huff.

Klasycznie mamy wampiry w Nowym Orleanie i śledztwo prowadzone przez bohaterkę, która jest bardziej łowcą nagród niż detektywem, a przy okazji nie jest człowiekiem. Jest też samotniczką, ma ukrytą głęboko traumę z przeszłości… wszystko to znane elementy, dzięki którym czytelnik od razu wie kto i co i jak. Dodajmy do tego jeszcze dwóch przystojnych mężczyzn, kręcących się wokół niej, z których żaden nie jest tym, kim się wydaje. A dalej…. Dalej robi się bardziej skomplikowanie.

Jak wiadomo, Silne Kobiece Bohaterki często cierpią na syndrom Wyjątkowego Płatka Śniegu, chociaż zazwyczaj ich inność i specjalność istnieją głównie deklaratywnie albo w ich głowach. Jane Yellowskin ma zaś solidne usprawiedliwienie dla swego poczucia wyobcowania. Jest Czirokezką, która wychowała się w katolickim sierocińcu, nie pamięta swojej przeszłości, no i jest jeszcze Bestia. Autorka ciekawie pokazuje jak te wszystkie składowe wpływają na decyzje bohaterki i jej postrzeganie świata. Jane jednocześnie jest po katolicku jest skromna i ocenia napotkanych mężczyzn po zwierzęcemu (czyli jako potencjalnych partnerów).

I jest jeszcze Bestia. Bestia to dusza pumy, z którą Jane dzieli ciało (pierwszy tom wyjaśnia nam jak do tego doszło i jest to jedyny aspekt przeszłości bohaterki jaki poznamy) i druga bohaterka. Nie jest tylko źródłem siły czy instynktownych reakcji, jak wilk u wilkołaków. Bestia jest partnerką, a jej związek z Jane bardzo skomplikowany. Część akcji poznajemy z punktu widzenia Bestii i te fragmenty najbardziej mi się podobały, łącznie z komentarzami kota na temat ludzkich zachowań. Podobała mi się też konsekwencja Autorki w budowaniu postaci.

Mitologia związana ze Zmiennoskórymi jest dość skomplikowana i nie jestem pewna na ile wiernie przedstawiła ją Autorka. Samo nawiązanie do mitów i historii Czirokezów było odświeżające i interesujące. Im więcej Jane i czytelnicy dowiadują się o Zmiennoskórych, tym więcej pytań się pojawia. Czy wszyscy Zmiennoskórzy są źli i szaleni? Czy Jane ma szansę uniknąć tego losu? Ile wie o nich Bestia, do której wspomnień nie ma ona dostępu?

Podobał mi się język powieści. Bardzo często w urban fantasy dostajemy albo zupełnie przezroczystą narrację, albo głos postaci jest bardzo na jedną nutę. Jane zaś ma złożony charakter i jej narracja poza tym, że bawi, świetnie go oddaje. Podobało mi się jak dobór słów pokazuje nastawienie bohaterki do postaci drugoplanowych i jak się zmienia w miarę jak Jane zmienia o kimś opinię. Oraz podział na dwa czasy. Narracja Jane jest w czasie przeszłym, Bestii zaś w teraźniejszym, co nie tylko ułatwia zorientowanie się która z nich mówi (Jane zdarza się też zmieniać w inne zwierzęta, ale wtedy nadal mamy narrację w czasie przeszłym), ale też pokazuje różnice postrzegania.

Za to bardzo nie podobało mi się tłumaczenie. Było niezgrabne, a czasami wręcz utrudniało zrozumienie co się dzieje. Na początku myślałam, że może to styl Autorki, ale sprawdziłam fragment oryginału i nie. Jane często używa w swej narracji bezokoliczników lub imiesłowów, ale czytało mi się to dobrze. O dziwo, fragmenty Bestii są przetłumaczone dużo lepiej i płynniej. Może te zmiany w narracji sprawiały problem tłumaczowi?

Szkoda, że nie dostaniemy po polsku kolejnych tomów serii (w tej chwili liczącej jedenaście tomów). Seria o Jane Yellowskin jest ciekawa i bardzo inna od tego, co normalnie możemy przeczytać w nurcie urban fantasy. A po angielsku czyta się szybko i lekko, tak jak powinno się czytać.

Autor: Faith Hunter
Tytuł: Zmiennoskóra
Wydawca: Fabryka Słów
Format: papierowa

  • Mam wrażenie, że urban fantasy to gatunek, który *zawsze* jest źle tłumaczony. Już nawet nie sięgam po polskie wydania, żeby się nie denerwować. (Podejrzewam oszczędności czynione przy wyborze tłumacza, bo w końcu to tylko literatura popularna, ech).