Na Warszawskich Targach Książki byłam już cztery razy. I postanowiłam spisać porady ułatwiające przetrwanie w tym trudnym i nieprzyjaznym środowisku. Mole książkowe są bowiem bardziej bezwzględne i samolubne niż stado wygłodniałych lwów na sawannie. W pogoni za autografem, ostatnim egzemplarzem specjalnego wydania są gotowe odepchnąć, stratować czy przywalić z torby… żartuję oczywiście (czy aby na pewno?).  Jak więc przetrwać, miło spędzić czas i wyjść ze Stadionu Narodowego z łupami? 

  1. Weź ze sobą wodę- co prawda, wentylacja z roku na rok jest coraz lepsza, ale nadal na Targach zawsze jest dość duszno i gorąco. A wodę można kupić tylko w strefie cateringowej, do której trzeba się przebijać przez tłum moli książkowych. Proponuję też zabrać ze sobą przekąski, bo coraz mniej stoisk oferuje krówki, a przekąski można kupić tylko w strefie cateringowej (gdzie obsługa jest szybka i sprawna, ale ceny są porównywalne do tych w kinach). Może w przyszłym roku na Targach pojawią się automaty?
  2. Zbierz drużynę- po Tragach fajniej chodzi się z kimś. Można wymieniać się komentarzami, poznać nowe wydawnictwa bo ktoś zaciągnie na stoisko, łatwiej zarezerwować miejsce w kolejce czy stolik w strefie cateringowej. No i znajomi uratują nie tylko przed nudą, ale i przed wydaniem wszystkich pieniędzy przed wejściem na Targi (umieszczenie strefy taniej książki przed wejściem to wymysł geniusza zła).
  3. Wiedz po co tam idziesz- zakupić książkę? Zdobyć autograf? Wysłuchać wywiadu? Bo jeśli kupić książki, lepiej odwiedź Targi w spokojniejsze dni (czyt.nie w sobotę). Jeśli autograf, tu już nic nie da się zrobić, trzeba swoje odstać. Kolejki po autografy formują się nawet na pół godziny przed rozpoczęciem podpisywania, a że miejsca mało, utrudniają dostęp do stoisk i spowalniają ruch. W najlepszej sytuacji jesteś, jeśli chcesz wysłuchać wywiadu, siadasz sobie w trybunie i oglądasz. Sugeruję tylko zajmować miejsce w pobliżu głośników, żeby nic nie uciekło, bo nagłośnienie jest dość… kameralne.
  4. Miej plan- czyli spis adresów wydawnictw, które chcesz odwiedzić i gdzie i kiedy odbywa się wydarzenie na które chcesz pójść. Targi odbywają się, mimo wszystko, na małej powierzchni, stadionowe wifi ledwo zipie, a wiszące na słupach mapki nie mają legendy. Jeśli nie złapiecie programu przy wejściu albo służby informacyjnej, jesteście skazani na krążenie po koronie stadionu w nadziei, że traficie.
  5. Weź miękką torbę i wygodne buty- to drugie rozumie się chyba samo przez się, Targi to mnóstwo łażenia. Mnóstwo. Ja co roku biję tam mój rekord zrobionych kroków. A miękka torba? To już wyraz troski o innych. Napiszę oczywistość, ale książki mają kanty. W tłoku, jeśli są w zwykłej płóciennej torbie, mogą boleśnie uderzyć. No i kiedy padniecie na trybunie, można na takiej miękkiej torbie złożyć zmęczoną głowę.
  6. Odwiedź drugą stronę- Targi składają się z dwóch pięter. Na wyższym są książki. Na niższym… też książki, tylko z drugiej ręki. Oraz komiksy, mangi, kubeczki, planszówki, koszulki, figurki i inne fandomowe bajery. Niezależnie od tego, czy przyszliście po autograf ukochanego autora, kupić nową grę czy pogadać ze znajomymi z konwentu, warto odwiedzić drugie piętro. Można trafić na bardzo ciekawe rzeczy i miło spędzić czas.
  • Oooo bez wody nie można przetrwać. Na szczęście stoisko Merlina oferowało kawę i lody, ale woda jest niezbędna. Przykładem wielu osób kupiłam w Rossmanie butelkę filtrującą i napełniałam ją sobie w łazience. Nie powiem, uratowała moje plecy. Zauważyłam, że piłam podczas jednego dnia 3-4 butelki! Tak bym musiała nosić 2 litry wody! Co to butów, to też się zgadzam i zauważyłam, że królowały balerinki i trampki. Kobiety odkryły, że szpilki i mocny makijaż nie są dobrym pomysłem. Plan był niezbędny. Inaczej człowieka mogły ominąć atrakcje i mógłby się zgubić po prostu. To, co piszesz jest zrozumiałe dla człowieka, który był choć raz na targach, ale nowicjusz może tego nie wiedzieć.

    • Nie wiedziałam, że Rossmann ma takie butelki w ofercie, to by rozwiązało kilka problemów. Muszę się zaopatrzyć :).
      Swoją drogą, nie kojarzę zbyt wielu osób w mocnym makijażu na Targach ani w tym roku, ani w poprzednich latach. Może poza pisarkami i prowadzącymi wywiady, ale u nich to zrozumiałe.