Krówki, trupy, morze

Starałam się bezspoilerowo, bo to kryminał, ale jedną rzecz spoilerową muszę napisać, bo to trigger warning jest. Informacja znajduje się na końcu wpisu, tuż przed danymi technicznymi książki.

Na pierwszy rzut oka Trup na plaży to lektura typowo wakacyjna, no bo Ustka, wakacje, morze i trup. Czyli dokładnie to, czego potrzebuje zmęczony zimą i brakiem słońca człowiek. Zwłaszcza, że czyta się lekko i przyjemnie, a intryga choć odpowiednio skomplikowana, nie jest zagmatwana.

Ponieważ to kryminał i jeszcze nowość, nie będę pisała za wiele o intrydze. Jest ona dość klasyczna, mamy trupa na plaży, znalażczynię tegoż, podejrzliwego policjanta (moja ulubiona postać!), ale z ciekawym twistem na zakończenie. Podobała mi się jej precyzja, widać że Autorka sobie wszystko zaplanowała, a rozwiązania nie wyciągnęła z kapelusza. Tak, można się domyślić jak to się wszystko skończy, ale nie bardzo wcześnie. W porównaniu ze współczesnymi kryminałami, które ostatnio czytałam, Trup dał mi dużo satysfakcji czytelniczej.

I bardzo podobał mi się opis Ustki! Zazwyczaj w polskich kryminałach albo miasto jest takim generycznym miastem jak z amerykańskiego serialu albo jest mrocznie. Ciemno, ponuro, ubogo i nad wszystkim unosi się widmo komunizmu! Ustka z powieści jest zwyczajną nadmorską miejscowością, całkiem sympatyczna i wartą odwiedzenia. Podobnie jest z bohaterami. Nie wszyscy są sympatyczni, ale brak cynicznych zdemoralizowanych jednostek (w tej powieści policjant ma udane życie rodzinne!).

Trup na plaży to udane połączenie cozy mystery i kryminału skandynawskiego. Powieść porusza poważny problem społeczny, ale w sposób który nie przygniata czytelnika, a obok wydarzeń strasznych/smutnych/trudnych jest też miejsce na te radosne czy zwykłe zjedzenie obiadu (nie jestem fanką kryminałów skandynawskich i tej ich mrocznej cierpiętniczej atmosfery). Co do tego okładkowego porównania do Joanny Chmielewskiej… z jednej strony według mnie jest chybione, z drugiej jeśli już porównywać to Joanna Chmielewska jest dobrym wyborem.

Jeśli ktoś nie wyobraża sobie powieści Jadowskiej bez elementów fantastycznych, uspokajam. Lekki element nadnaturalny jest. Ale taki, który spokojnie można wyjaśnić racjonalnie.

Czy książka ma jakieś wady? Według mnie, jest za krótka. Przydałoby się kilka dodatkowych scen, rozwijających postaci drugoplanowe (Artura, na ten przykład, rodzina Garstków) albo zamykających niektóre poboczne wątki (ale że Trup na plaży to początek serii, zakładam że rozwiązanie może pojawić się w kolejnych tomach). No i chciałabym więcej scenek rodzajowych, bo Autorka ma zmysł obserwacji i talent do ich opisywania.

Jeśli będzie drugie wydanie (czego Autorce życzę! Trzeciego i czwartego też!), czy możnaby zająć się zdaniami „Ty jesteś jedną z nas, więc jesteś zobowiązana, by chronić naszych tajemnic przed wścibskim światem” oraz „Nawet bez obiektywu wyszło naprawdę fajnie” (bohaterka nie robi super artystycznych zdjęć tylko fotki na stronę internetową, więc raczej z obiektywu korzysta?) Ładnie proszę.

Trup na plaży to dobry kryminał i bardzo sympatyczna lektura, w sam raz na ponure zimowe wieczory. Aneta Jadowska pokazuje, że nie tylko w fantastyce czuje się dobrze. Tylko przed lekturą polecam zaopatrzyć się w opakowanie krówek albo innych słodkości! Serio, inaczej się nie da. A przerywać lekturę by wyprawić się po słodycze jednak żal.

Trigger warning, który jest spoilerem!! Książka podejmuje temat przemocy wobec kobiet. Nie epatuje, ale też nie owija w bawełnę.

Dane techniczne:
Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Trup na plaży
Wydawnictwo: SQN
Format: papierowe

  • mrs Foch / venividiblog.pl

    Policjant z udanym życiem rodzinnym to jakiś ewenement. Możliwe wiec, że książkę kupię a kto wie, może i przeczytam 😉