Status Nanowrimo – to skomplikowane

Miałam tu co tydzień wrzucać informacje jak mi Nanowrimo 2021 idzie. W każdym razie, taki był plan.

Ale jak wiele rzeczy w tym roku, także moje Nano rozwinęło się w nieoczekiwany sposób. Po pierwsze kilka dni po starcie zmieniłam projekt. Zaczynałam z klasycznym kryminałem bez ani śladu elementów nadprzyrodzonych, w dodatku miałam zamiar pisać bez planu. Okazało się, że, szok i niedowierzanie!, to nie jest najlepszy pomysł.

Postanowiłam więc zmienić projekt i podejść do dłuższego tekstu o Robin. Tekst, który mam obecnie jest za długi na opowiadanie, za krótki na powieść, ale znam historię na tyle dobrze, że mogłam porozpisywać wątki poboczne, poeksplorować relacje między bohaterami i świat, w którym żyją. Pisało mi się go przyjemnie i całkiem szybko.

W międzyczasie pisałam jeszcze opowiadanie na nabór do antologii opowiadań fantastyczno-erotycznych. I pierwszy raz tak wyraźnie poczułam, że jestem underwriter. Nabór poza górnym limitem znaków miał też dolny limit, oba wysokie. Osiągnięcie minimalnej ilości było jak wspinaczka wysokogórska. Przy okazji szukania informacji i inspiracji odkryłam nową autorkę. Opowiadanie napisałam, wysłałam (i nie zostało przyjęte), ale to gonienie kreski zmęczyło mnie.

Przez ostatnie kilka dni piszę za to opowiadanie do grudniowego naboru Tęczowych i fantastycznych, też o Robin. I mam mnóstwo frajdy z pisania go. Przy okazji przypomniałam sobie niektóre opowiadania Grabińskiego.

Kończę listopad z jednym skończonym opowiadaniem w nowym dla mnie gatunku, jednym napisanym mniej więcej w połowie, rozgrzebanym dłuższym tekstem, gdzie muszę dosypać emocji i pomysłem pyrkoczącym gdzieś z tyłu głowy. Nie mam za to pięćdziesięciu tysięcy słów w jednym projekcie, więc technicznie Nanowrimo nie wygrałam. Ale to nic, wygrałam w poprzednich latach kilka razy, wiem, że mogę napisać wymaganą ilość słów w miesiąc. Dla mnie cenniejsze jest to, że udało mi się skończyć kolejny utwór, bo dopiero się tego uczę (nie udało mi się jeszcze skończyć czegoś dłuższego od opowiadania, ale próbuję z Robin).

A Wam jak poszło Nano? Trzymaliście się jednego projektu? Z czego jesteście najbardziej dumni?

Możesz również polubić

Dodaj komentarz